Samochód Żuk, produkowany przez lubelską Fabrykę Samochodów Ciężarowych, od lat stanowił nieodłączny element krajobrazu polskiego pożarnictwa. Jego historia to opowieść o innowacji, niezawodności i pasji, zarówno w kontekście produkcji, jak i długoletniej służby w Ochotniczych Strażach Pożarnych.
Historia i rozwój samochodu Żuk
Powstanie Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie
Z inicjatywy premiera Eugeniusza Kwiatkowskiego w 1936 roku rozpoczęto budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP), którego nadrzędnym celem było uprzemysłowienie centralnej Polski i przeciwdziałanie skutkom Wielkiego Kryzysu. Jednym z obszarów inwestycyjnych było przedwojenne województwo lubelskie. Firma Lilpop Rau i Loewenstein z Warszawy zgłosiła udział w przedsięwzięciu i po akceptacji władz państwowych zakupiła teren pod budowę nowoczesnej montowni samochodów w Lublinie-Tatarach, o obszarze 36 hektarów.
Poświęcenie fundamentów odbyło się 27 września 1938 roku, a uruchomienie produkcji silników planowano na koniec 1939 roku. Niestety, wybuch wojny stanął na przeszkodzie tym śmiałym planom. W 1939 roku Niemcy włączyli fabrykę do koncernu Hermann Goering Werke, a w 1942 roku produkcja została wstrzymana. W 1944 roku hitlerowcy wywieźli wszystkie maszyny i urządzenia, pozostawiając jedynie część hali fabrycznej i garaże.
Po wojnie, w grudniu 1948 roku, władze partyjne postanowiły zbudować na tym samym miejscu montownię pod nazwą Fabryka Samochodów Ciężarowych Lublin. W powojennej Polsce brakowało średniego samochodu dostawczego, co skłoniło do rozpoczęcia w Lublinie prac konstrukcyjnych nad tego typu pojazdem.
Konstrukcja i początki produkcji Żuka
Początkowo kierownictwo nad pracami konstrukcyjnymi sprawował inżynier Roman Skwarek, absolwent Politechniki Łódzkiej, który wcześniej konstruował podwozia Star, a po przeniesieniu do fabryki w Lublinie nadzorował dostosowanie do polskich warunków produkcyjnych radzieckiej konstrukcji GAZ 51. Zakładowe biuro konstrukcyjne rozpoczęło prace nad projektem Żuka w 1956 roku, pod kierownictwem inżyniera Stanisława Tańskiego. Nadwozie i sylwetkę Żuka opracował Julian Klamiński. Silnik i podzespoły oparto na elementach stosowanych w samochodach osobowych Warszawa.
Prototyp Żuka zaprezentowano po raz pierwszy w 1958 roku na Międzynarodowych Targach Poznańskich, a seryjna produkcja ruszyła w 1959 roku. Żuki w latach 60. były samochodami adekwatnymi do potrzeb i warunków ówczesnej Polski.
Ewolucja wersji pożarniczych Żuka
Pierwsze modele eksportowe i krajowe (A14, A15)
W połowie lat 60. Żuki były projektowane również na eksport. Jedno z zamówień na wersję pożarniczą nadeszło z Egiptu. Biuro konstrukcyjne opracowało model A14, dostosowany do afrykańskich warunków klimatycznych. W 1966 roku rozpoczęto produkcję tego modelu - wyłącznie na eksport, a przygotowane zostały ilustrowane katalogi w języku angielskim.
Dwa lata później ruszyła produkcja wersji pożarniczej także na rynek krajowy, oznaczoną symbolem A15. W nadwoziu wyodrębniono kabinę dla kierowcy, przedział dla dwuosobowej załogi i sprzętu. W zbiorach Wielkopolskiego Muzeum Pożarnictwa w Rakoniewicach, w dziale polskich samochodów pożarniczych, znajduje się Żuk A15 wyprodukowany w 1968 roku, jeden z pierwszych tego typu w Polsce.

Wyposażenie standardowe i parametry techniczne
W wersji podstawowej Żuk A15 przewoził: motopompę Polonia typu P03, smok ssawny, rozdzielacz, trzy prądownice, 90 metrów węża tłocznego, topór, łom i kilof. Na dachu znajdowała się drabina trzyprzęsłowa i bosak, a tam też umieszczono światła migowe i syrenę. Wersję pożarniczą przystosowano do przewozu przyczepy wyposażonej w 200 metrów węży tłocznych, nawiniętych na bęben.
Maksymalna prędkość pojazdu wynosiła 95 km/h, przy zużyciu paliwa około 14 litrów na 100 km. Żuki cieszyły się dobrą opinią strażaków, głównie ze względu na małe gabaryty, zwrotność i wyposażenie.
Unowocześniona wersja A 151 C i rozwój autopomp
W 1977 roku rozpoczęto produkcję unowocześnionej wersji pożarniczej A 151 C. Model ten znajduje się w zbiorach CMP. Pojazd napędzał czterocylindrowy silnik o mocy 77 KM, poruszając się z maksymalną prędkością 95 km/h. Nadwozie, podobnie jak u poprzednika, przeznaczono do przewozu trzech osób. W montowni FSC Lublin planowano uruchomienie produkcji autopomp do tych modeli. Ostatecznie podjęto współpracę ze Świdnicką Fabryką Urządzeń Przemysłowych, która rozpoczęła seryjną produkcję autopomp w 1983 roku.
W Świdnicy skonstruowano dla Żuka pompę o wydajności 200 l/min, bez możliwości zasysania wody ze źródeł otwartych. Konstruktorzy rozważali umieszczenie autopompy przy przednim zderzaku, aby wygospodarować wolną przestrzeń w kabinie załogi. Takie rozwiązanie pozwoliło uzyskać w tylnej części kabiny wolne miejsce na zbiornik z tworzywa sztucznego o pojemności 400 litrów, napełniany z hydrantu.
Jeden z egzemplarzy muzealnych, stanowiący wyposażenie OSP w Dąbrówce Małej koło Katowic, zjechał z taśmy produkcyjnej w 1989 roku.
Charakterystyka modeli GLM
Oznaczenia A15/A15B/A15C dotyczyły wersji GLM (Główny Lekki Motopompa), przede wszystkim GLM-8, ale istniały też GLM-4 dla Zawodowych Straży Pożarnych. Były to pojazdy z motopompą, lecz bez zbiornika na wodę. Z kolei oznaczenia A151 i A151C wskazywały na wersje ze zbiornikiem na wodę o pojemności 400 litrów i motopompą M 4/4 lub autopompą A2/12 (w przypadku "C").
W latach 1968-1972 produkowano model A15 z przyczepką na węże tłoczne W75. W latach 1973-1977 lub 1978 montowano A15B również z przyczepką na węże tłoczne W75. Początek produkcji wersji A151C datuje się na rok 1976/77 lub około 1982.
Wyposażenie i detale pojazdów Żuk GLM
Oznaczenia wersji GLM i ich charakterystyka
Osoby zainteresowane szczegółami technicznymi często pytają o oznaczenia. Wersje GLM, takie jak A15, A15B, A15C, były głównie modelami z motopompą, bez zbiornika na wodę. Natomiast A151 i A151C to modele wyposażone w zbiornik na wodę o pojemności 400 litrów oraz motopompę M 4/4 lub autopompę A2/12 (w wersji C).
Wyposażenie elektroniczne i oświetlenie sygnalizacyjne
W kwestii wyposażenia elektronicznego, Żuki z okresu lat 70. i 80. mogły posiadać modulary i stacje radiowe. Jeśli chodzi o lampy sygnalizacyjne, znane jako "koguty", istniały co najmniej trzy rodzaje, wszystkie produkcji krajowej (SI Elektra, Warszawa). Na początku produkcji montowano lampy obrotowe z małym kloszem i dużą podstawą. Od około połowy lat 70. instalowano nowsze, z mniejszą podstawą i większym kloszem. Od końcówki lat 80. dominowały przede wszystkim stroboskopowe lampy LBX, choć prawdopodobnie nadal używano także obrotowych LBO. Ważne jest, aby pamiętać, że fabrycznie (przynajmniej w PRL-u) montowano po dwie pojedyncze lampy niebieskie.
Sprzęt gaśniczy i ratowniczy
Standardowe wyposażenie obejmowało różnorodne węże, takie jak wąż tłoczny Wu-25 i Wu-52 (o różnych długościach), a także wąż ssawny 110. Na pokładzie znajdowała się również prądownica uniwersalna oraz klucz do łączników pożarniczych. Samochody eksportowe były wyposażane w sprzęt zgodnie z wytycznymi FSC Lublin.
Dodatkowe elementy konstrukcyjne
Często pojawiają się pytania o dodatkowe elementy, takie jak rozkładane podnóżki. Widziano zarówno starsze, jak i nowsze modele Żuków (i Smutków) z nimi i bez nich, co sugeruje różnorodność w konfiguracjach. Podobnie jest z drucianymi osłonami na tylne światła - były one montowane w niektórych egzemplarzach, a w innych nie.
Żuk A 15B - historia służby i renowacji w OSP Oława
Długoletnia służba w jednostkach OSP
Nasz Żuk opuścił linię produkcyjną w grudniu 1976 roku jako egzemplarz wersji A 15B. W tamtym okresie był nowoczesną generacją pojazdów pożarniczych produkowanych przez lubelską Fabrykę Samochodów Ciężarowych imienia Bolesława Bieruta. Służbę pożarniczą rozpoczął w styczniu 1977 roku jako podstawowy samochód gaśniczy OSP w Bystrzycy. Przez 14 lat dzielnie służył druhom podczas pożarów, miejscowych zagrożeń oraz ratowania ludzkiego życia i mienia.
Gdy jednostka pozyskała nowy pojazd w 1991 roku, GLM został przekazany do OSP w Sobocisku. Tam również sprawował się dzielnie i przez 23 lata (od roku 1991 do 2014) uczestniczył w wielu akcjach, w tym podczas powodzi w 1997 i 2010 roku. W oławskim garażu stał od 2014 roku i w tym czasie nie wyjeżdżał, a jego stan techniczny był już adekwatny do wieku.

OSP w Oławie - charakterystyka i cele
OSP w Oławie to nietypowa jednostka na tle innych OSP powiatu oławskiego. Skupia aż 65 członków, wśród których większość stanowią zawodowi strażacy - funkcjonariusze oławskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej (JRG) i Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej (KP PSP). Tradycją jest, że odpowiedzialne stanowisko Prezesa piastuje Dowódca JRG w Oławie.
Głównym obszarem działalności jednostki jest propagowanie wiedzy i umiejętności w zakresie ochrony przeciwpożarowej oraz organizowanie przedsięwzięć służących krzewieniu sportu i kultury fizycznej, pozwalających na rozwinięcie sprawności wykorzystywanej w działaniach ratowniczych. Cele ochotniczej straży pożarnej obejmują także: prowadzenie działalności mającej na celu zapobieganie pożarom oraz współdziałanie w tym zakresie z instytucjami i stowarzyszeniami; branie udziału w akcjach ratowniczych; informowanie ludności o istniejących zagrożeniach oraz uczestniczenie i reprezentowanie OSP w organach samorządowych i przedstawicielskich.
Inicjatywa renowacji i wizja Prezesa OSP
W listopadzie 2017 roku na stanowisko Dowódcy JRG w Oławie mianowany został st. kpt. Piotr Książkiewicz, a następnie jednogłośnie wybrano go na stanowisko Prezesa OSP w Oławie. Przejmując zarząd nad skromnym majątkiem OSP w Oławie, wiedział, że w starym garażu cierpliwie czeka Żuk. Mimo początkowego znikomego odzewu na plany renowacji, niepowodzenie kampanii nie zniechęciło nowego Prezesa.
Wspomina on z uśmiechem: „Kiedy byłem małym chłopakiem, członkiem MDP OSP w Czyżowicach, nie interesowały mnie dziewczyny, piłka nożna czy picie piwa z kumplami - moim marzeniem było jeżdżenie Żukiem do pożarów!”. Dowódca Prezes jasno określił cel - Żuk będzie jeździł jak nowy! Postanowił zarazić swoją pasją pozostałych członków OSP w Oławie, wskazując na „kierownika robót” mł. ogn. Wojtka Stachowiaka (Gospodarza w OSP w Oławie), który miał już na swym koncie samodzielne uratowanie kilku zabytkowych pojazdów (między innymi Forda Taurusa i Honkera Sanitarkę).
Druh Stachowiak znany jest ze stwierdzenia: „Gdybym miał wybierać między Kajenem a Tarpanem, bez wahania wybrałbym Tarpana, bo jest solidniejszy, a gdy coś się zepsuje, to sam go naprawię”. W oławskiej JRG jest jeszcze kilku pasjonatów, znawców motoryzacji i praktyków, których wiedza na temat samochodów wykracza znacznie powyżej przeciętnego widza TVN Turbo. Gotowość do przywrócenia Żuka do życia zgłosili zresztą wszyscy strażacy, co było budujące.
Klub Rotary w Denison zebrał 30 000 dolarów na renowację rzadkiego wozu strażackiego z 1942 roku
Wyzwania renowacyjne i współpraca z ekspertami
Chęci, umiejętności i pasja to jednak za mało, by osiągnąć sukces. Po przeprowadzeniu wstępnej analizy (wielogodzinne burzliwe dyskusje przy pączkach i kawie) ustalono, że naprawa Żuka w zakresie mechanicznym, przy wykorzystaniu potencjału osobowego druhów oraz środków własnych OSP, jest możliwa, a przynajmniej dość prawdopodobna. Jednak przywrócenie części blacharskiej, która nosiła widoczne ślady ponad 40 lat eksploatacji, przerastała możliwości jednostki. Dowódca Prezes musiał podjąć trudną decyzję: naprawić Żuka tak, by jeździł, pomimo rdzawych ubytków i widocznych śladów oddziaływania czasu, czy zrezygnować z marzenia, które towarzyszyło mu od wczesnego dzieciństwa.
W styczniu 2019 roku Dowódca Prezes zwrócił się o pomoc do Pana Arkadiusza Matunina, znanego mieszkańcom powiatu oławskiego i nie tylko, z racji prowadzonej pod nazwą AUTO-MATUNIN działalności, obejmującej serwis i naprawę pojazdów, a także dealera firmy Peugeot. Podczas spotkania Dowódca Prezes opowiedział Panu Arkadiuszowi o historii Żuka i planach na jego przyszłość. Można z dużą dozą pewności stwierdzić, że przywrócenie do „stanu salonowego” nowego Peugeota czy nawet nowoczesnego GBA, który uczestniczył w karambolu drogowym, następnie został zatopiony, a po wysuszeniu spalony, w porównaniu z odrestaurowaniem blacharki Żuka z 1976 roku, to „bułka z masłem”.
Proces renowacji blacharki i mechaniki
Prace nad Żukiem trwały rok. W marcu 2020 roku Pan Arkadiusz osobiście przywiózł odrestaurowane, lśniące, w soczystej czerwieni (RAL 3000) nadwozie Żuka. Tym samym rozpoczęto prace nad mechaniką samochodu. Mimo iż zbiegło się to z pandemią COVID-19, strażacy druhowie ruszyli do pracy. Znalezione w Internecie archiwalne schematy, instrukcje obsługi i inne materiały były niezbędne do uruchomienia auta.
Kolejne dni upłynęły nad kompletowaniem wyposażenia pojazdu i montażem elementów. Stara drewniana podłoga w kabinie została wymieniona, podobnie jak tapicerka. Złożenie wszystkich, zdemontowanych rok wcześniej elementów, stanowiło wyzwanie. Niestety, w tym przypadku nie wszystkie klocki do siebie pasowały, a wiele z nich wymagało „gruntownego odświeżenia”.

tags: #w #zuklinie #zuk #strazackie