Remont Remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Wieliczce
Przy ulicy Batorego 15 w Wieliczce trwają intensywne prace remontowe elewacji budynku Ochotniczej Straży Pożarnej. Remiza, będąca nie tylko siedzibą strażaków, ale również ważnym elementem lokalnej tożsamości, przechodzi gruntowną modernizację z poszanowaniem jej zabytkowego charakteru.
Większość prac związanych z ocieplaniem ścian od strony wewnętrznej została już zakończona. Obecnie skupiono się na froncie budynku, gdzie usuwany jest stary tynk, ustępując miejsca nowej, trwałej warstwie elewacyjnej. Szczególną uwagę poświęcono detalom architektonicznym - trwa renowacja oryginalnych gzymsów oraz historycznego napisu „Straż Ogniowa”. Odświeżany jest również symboliczny element remizy - figura św. Floriana, patrona strażaków, która ponownie nabiera blasku.

Na dachu prowadzone są prace związane z myciem i konserwacją pokrycia, a budynek zyskuje nowe ofasowanie i system rynnowy. Modernizacja nie tylko poprawi estetykę remizy, ale przede wszystkim wpłynie na jej trwałość i bezpieczeństwo użytkowania. Strażacy z OSP Wieliczka zapraszają mieszkańców do śledzenia postępów prac i dzielenia się opiniami.
Konflikt w Ochotniczej Straży Pożarnej w Kokotowie
Kokotów to niewielka miejscowość pod Wieliczką, będąca drugim co do wielkości sołectwem w gminie. Podobnie jak w innych wioskach, życie tu kręci się między innymi wokół Ochotniczej Straży Pożarnej. Jednak w Kokotowie OSP, z pewną różnicą, dzieli ludzi, a nie łączy.

Przebieg sporu i kontrowersyjnych zebrań
24 stycznia 2010 roku członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej w Kokotowie spotkali się na zebraniu sprawozdawczym. Prezes Kazimierz Lidwin nie wybrał przewodniczącego obrad, prowadząc je sam. Głosowanie nad absolutorium dla Zarządu OSP nie odbyło się, ponieważ pojawił się problem z ustaleniem liczby członków tej jednostki, w wyniku czego zebranie zostało przerwane.
Obrady wznowiono 21 lutego 2010 roku i były rejestrowane kamerą cyfrową. Członkowie OSP Kokotów nie udzielili absolutorium zarządowi straży. W oświadczeniu Adama Marka Panusia, sekretarza miasta Wieliczka, który prowadził to zebranie, czytamy między innymi: "Prezes Lidwin opuścił salę, gdyż uznał, że nad absolutorium głosowały osoby, które nigdy w straży nie były. Ale te osoby posiadają dokumenty potwierdzające przynależność do OSP Kokotów i nigdy nie zostały ze straży wykluczone stosowną uchwałą. Prezes zarzucił tym członkom, że nie płacili składek członkowskich, jednak te osoby mają uregulowane płatności członkowskie. W dodatku członkowie podani przez prezesa nie posiadają żadnych dokumentów potwierdzających swoją przynależność do OSP Kokotów". Uczestnicy zebrania złożyli wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego zebrania członków OSP Kokotów w terminie 21 dni, w celu odwołania zarządu i wybrania nowych władz.
Mimo to, nadzwyczajnego zebrania nie było. 4 września 2010 roku do Starostwa Powiatowego w Wieliczce wpłynął protokół z walnego zebrania z informacją, iż absolutorium zostało Zarządowi OSP udzielone, co potwierdził jego rzecznik Bogdan Pasek. Jednak sekretarz Panuś w rozmowie z "DP" zdementował tę informację, potwierdzając, że przedstawił do starostwa i do sądu swoje oświadczenie, w którym napisał, że absolutorium nie zostało udzielone.
Zarzuty mieszkańców wobec prezesa Kazimierza Lidwina
Mieszkańcy Kokotowa czują się bezsilni i uważają, że na prezesa OSP nie ma mocnych, a niektórzy nazywają go "królem lasu". Renata i Tomasz Palińscy, mieszkańcy Kokotowa, przyznają, że lista zarzutów pod adresem prezesa Kazimierza Lidwina jest długa. Wyliczają, że prezes do dziś nie zwołał zebrania nadzwyczajnego, nie chce przyjąć do straży nowych członków, a jednostka od kilku lat nie wyjeżdża do zdarzeń z powodu braku odpowiedniego sprzętu.
Mieszkańcy dostrzegają również nieprawidłowości w rozporządzaniu majątkiem straży. W piśmie, które dotarło do redakcji, zwracają uwagę na zawyżone, ich zdaniem, koszty remontu wiaty widowiskowej, sprzedaż bez przetargu prawa użytkowania wieczystego zabudowanej działki oraz własności budynku na szkodę OSP, a także nieodpłatne przekazanie części działki na parking koło pizzerii. Ludzie w tych inwestycjach i transakcjach dopatrują się przede wszystkim działań na rzecz powiązań rodzinnych. Jak pyta Edyta Węgrzyn, nazywająca siebie społecznikiem: "Budynek Domu Ludowego, który budowali mieszkańcy wydzierżawił pod przedszkole. Gdzie my się teraz mamy spotykać?"
Stanowisko prezesa Kazimierza Lidwina
Kazimierz Lidwin w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" podkreśla, że już od 50 lat działa na rzecz miejscowości i jej mieszkańców. Nie ukrywa dumy, mówiąc: "Przeszedłem wszystkie szczeble kariery społecznej: od założyciela Klubu Sportowego po prezesa OSP". Dodaje, że "pracując, choćby w straży, ciągle do czegoś dążymy. Nie czekamy tylko na darowiznę z gminy, ale sami próbujemy sobie poradzić".
Prezes nie zgadza się z żadnym z zarzutów wytaczanych przez mieszkańców. Zapewnia, że zarówno on, jak i zarząd OSP uzyskali absolutorium. "Głosowali za nim członkowie. Mogą sobie mieć nagrania na kamerze, ale nie może być tak, iż przychodzą niektórzy i mówią, że są członkami straży" - wyjaśnia Kazimierz Lidwin. Podkreśla również, że o przyjęciu nowych osób nie decyduje on, tylko zarząd, komentując: "Do bycia w OSP trzeba mieć serce, a nie przychodzić tu tylko po to, żeby być".
Strażaczka w OSP Wróżenice
Prezes gwarantuje, że na wszelkie remonty ma faktury, a decyzje dotyczące dysponowania mieniem straży zapadały na walnym zebraniu. Odnosząc się do przedszkola, pyta: "Budynkiem przedszkola sam burmistrz się szczyci. Komu przeszkadza, że dzieci mają takie miejsce?". Kazimierz Lidwin przyznaje, że straż ma problem z brakiem samochodu, przypominając, że star i nysa trafiły na złom, a jednostka prowizorycznie dysponuje starym żukiem. "Prawda jest taka, że straż w Wieliczce wzywa do akcji, zgodnie z zapotrzebowaniem, inne jednostki. I trudno im się dziwić. Ale przy działaniach powodziowych braliśmy udział. Dostaliśmy nawet dyplomy i podziękowania. Mimo że nie mamy samochodu, to jednak pomagamy" - zaznacza prezes. Dodaje, że straż zamierza wziąć kredyt, by - wraz z samorządem miasta i gminy - kupić nowy samochód.
Eskalacja protestów i interwencja władz
28 sierpnia 2010 roku grupa mieszkańców przyszła z transparentami na boisko w Kokotowie, gwiżdżąc i krzycząc hasła takie jak "Prezes musi odejść", "Prezes pasożyt", "Siódme nie kradnij". Kazimierz Lidwin nie zareagował. Kilka dni później wyjaśnił, że "burmistrz był organizatorem sobotniej imprezy. Chciał podziękować strażakom z gminy za udział w akcjach przeciwpowodziowych. To mnie nie wypadało zabierać głosu". Sobotnią manifestację określił jako "żałosne widowisko". "Jest mi wstyd i przykro, że inicjatorzy tego protestu w tak negatywnym świetle przedstawili naszą miejscowość. Nie mieli zgody, by urządzać taką manifestację. Poza tym była tam pijana młodzież. To była jakaś propaganda, jednak nie wiem, w jakim celu. Ale takiego bezkrólewia nie może być" - skomentował Kazimierz Lidwin, dodając, że on również był organizatorem sobotniej imprezy.
Renata Palińska podkreśliła, że przedstawiciele mieszkańców dwukrotnie uprzedzali burmistrza, iż jeśli dopuści, by prezes przy okazji uroczystości organizowanej przez gminę urządził jubileusz straży, ludzie będą protestować. Zaprzeczyła zarzutom o pijaną młodzież, mówiąc: "Jedna osoba była pod wpływem alkoholu i zwróciliśmy jej uwagę. Ale na tę manifestację ludzie sami przyszli. Nikt nie mógł nikomu tego zabronić. My od lutego nie możemy od nikogo uzyskać pomocy. Nic więc dziwnego, że ludzie tak właśnie zareagowali".
Bogdan Pasek, rzecznik wielickiego starostwa, poinformował, że starosta skierował do sądu w Wieliczce dwa wnioski: o ustanowienie kuratora w OSP w Kokotowie oraz o udzielenie upomnienia Zarządowi tej jednostki. Jednak, jak ustalono w Sądzie Rejonowym w Wieliczce, żadne pisma ze starostwa tam nie wpłynęły. Udało się ustalić, że owszem, trafiły one do sądu, ale w Krakowie. Tu pojawił się kolejny problem: wniosek o ustanowienie kuratora dla OSP - zamiast do Sądu Gospodarczego - trafił do Sądu Rodzinnego. Angelika Michalik z Biura Prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie wyjaśniła, że "wydane zostało postanowienie o przekazaniu tej sprawy do właściwego sądu, ale nie jest ono jeszcze prawomocne. Strony zostały o tym poinformowane, ale czekamy na informację zwrotną. Natomiast wniosek o udzielenie upomnienia został skierowany prawidłowo do Sądu Gospodarczego. Jednak nie może on zostać rozpoznany, dopóki nie zapadnie decyzja w postępowaniu o ustanowienie kuratora". Kazimierz Lidwin skomentował brak informacji o działaniach sądowych: "Nawet mnie nikt ze starostwa o tym nie poinformował, że coś poszło do sądu. Dowiedziałem się przez przypadek od burmistrza. Ale dobrze: jakiś koniec tej sprawy musi być. Przecież OSP to sztafeta pokoleń. Kiedyś ktoś będzie musiał to przejąć".