Nowoczesne Wozy Strażackie i Krytyczne Sekundy w Akcjach Ratunkowych

Ewolucja pojazdów strażackich

Nowoczesny samochód pożarniczy trafił do strażaków w Świeciu. Straż Pożarna w całym kraju zakupiła łącznie 20 takich specjalistycznych pojazdów. Jak podkreśla Paweł Puchowski, oficer prasowy komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Świeciu, ten samochód to przeskok epokowy w porównaniu do poprzedniego pojazdu. Jego parametry i możliwości znacznie przewyższają dotychczasowy wóz, co odczują zarówno obsługujący go strażacy, jak i osoby, którym będzie udzielana pomoc. Wóz ten charakteryzuje się możliwością rozstawienia w ciągu zaledwie 60 sekund.

Lotniskowe wozy strażackie (ARFF) i ich specyfika

Typowy wóz strażacki pracujący na lotnisku wygląda zupełnie inaczej niż pojazdy używane na drogach publicznych. Ich kształty są bardzo futurystyczne, a koncepcja skrajnie odmienna od modyfikowanych Scanii czy Mercedesów. Jest to związane ze specyfiką pracy na lotnisku i wymogami gaszenia samolotów, które wymagają zupełnie innego podejścia. Kategoria ARFF (Aircraft Rescue and Firefighting Vehicle) obejmuje samochody przeznaczone do ratownictwa lotniskowego i gaszenia pożarów samolotów. Maszyny te muszą być bardzo szybkie, stosunkowo zwinne, a ich możliwości gaśnicze muszą być na tyle wysokie, aby poradzić sobie z ogniem zarówno w małych Bombardierach CRJ900, jak i w wielkich Airbusach A350 czy A380. W ich działaniu liczy się każda sekunda poświęcona na dojazd oraz skuteczność działań ratunkowych.

Nowoczesny lotniskowy wóz strażacki Rosenbauer Panther 6x6 na pasie startowym

Rosenbauer Panther 6x6: Elektryfikacja i imponujące osiągi

Jednym z najbardziej znanych produktów austriackiej grupy Rosenbauer, słynącej z produkcji wozów strażackich, jest model Rosenbauer Panther 6x6. Nowa wersja tego pojazdu jest w pełni elektryczna, co stanowi kluczową zmianę. Wariant na prąd oferuje pełny moment obrotowy dostępny "od zera" oraz doskonałą dynamikę. Łączna moc pod prawą nogą kierowcy wynosi 1200 KM w trybie boost. Pomimo masy sięgającej 40-42,5 tony w gotowości do działania, prędkość maksymalna to 120 km/h. Co istotne, od zera do 80 km/h taki wóz strażacki rozpędza się w niecałe 20 sekund. Elektryfikacja w tym kontekście ma duży sens, ponieważ lotniskowe wozy strażackie pokonują krótkie dystanse, a zasięg nie stanowi problemu.

Ogromny akumulator o pojemności blisko 260 kWh zasila nie tylko napęd, ale i cały osprzęt. W zapasie, na wypadek potrzeby, dostępny jest generator z dieslem, służący do obsługi systemu gaśniczego. Na pokładzie pojazdu znajduje się potężny układ gaśniczy na teleskopowym ramieniu, zbiorniki na 12 000 litrów wody, 1450 litrów piany i 250 kilogramów proszku gaśniczego. Kabina operatora zapewnia fantastyczną widoczność i została maksymalnie uproszczona, a specjalna konstrukcja pasa przedniego ułatwia pokonywanie ewentualnych przeszkód. Według firmy Rosenbauer, elektryfikacja takiego wozu strażackiego jest trafionym rozwiązaniem. Zasięg akumulatora wystarcza na kilka wyjazdów, a szybkie ładowanie z mocą 300 kW pozwala na naładowanie baterii do pełna w niecałą godzinę.

Hybrydowy Rosenbauer RT

Do Polski zawitał również elektryczno-spalinowy wóz strażacki Rosenbauer RT, który przybył z Amsterdamu. Pojazd ma moc 272 KM, osiąganą dzięki dwóm silnikom elektrycznym napędzającym obie osie. Prędkość 100 km/h osiąga w 30 sekund, a zestaw akumulatorów ma pojemność 100 kWh. Powinien przejechać na prądzie 100 kilometrów lub przez godzinę zasilać pompę. Trzylitrowy diesel, znany z samochodów osobowych BMW, służy w tym wozie strażackim jako generator energii, wspomagany 125-litrowym zbiornikiem paliwa. Pojazd cechuje się znakomitą zwrotnością, ze średnicą zawracania wynoszącą 12,5 metra. Brak bocznych lusterek upodabnia go do Audi e-tron, a regulowana wysokość zawieszenia umożliwia brodzenie w wodzie. Pewnym problemem w popularyzacji wozów strażackich z silnikiem BMW jest ich cena: Rosenbauer RT ma kosztować równowartość czterech wozów spalinowych.

Ziegler w Porcie Lotniczym Gdańsk

Kolejnym przykładem zaawansowanego pojazdu jest wóz strażacki marki Ziegler, który stacjonuje w budynku Zakładowej Lotniskowej Straży Pożarnej w Gdańsku. Jest to najnowszy i zarazem największy z trzech ciężkich wozów strażackich, czuwających nad bezpieczeństwem w Porcie Lotniczym Gdańsk. W pełni wyposażony Ziegler waży 43 tony, co odpowiada masie tramwaju Pesa Swing lub 24 potężnych hipopotamów nilowych. Mimo swojej wagi, potrafi w nieco ponad minutę (70 sekund) wyrzucić w kierunku ognia 12 tysięcy litrów wody. Według Mariusza Wenty, dowódcy trzyosobowej załogi wozu strażackiego Ziegler, pojazd łączy przyspieszenie i zwrotność samochodu osobowego z gabarytami: 12 metrów długości, ponad trzy szerokości i prawie cztery wysokości.

Możliwości gaśnicze i operacyjne Zieglera

Pojazd ten posiada zbiorniki na 12 tysięcy litrów wody, półtora tysiąca litrów środka pianotwórczego oraz pół tony proszku gaśniczego. Co ważne, może podawać wszystkie trzy środki jednocześnie. Do wyrzucania środków służą przede wszystkim dwa działka. Główne działko znajduje się na ruchomym wysięgniku o długości 15 metrów, ma wydajność 5600 litrów na minutę i zasięg około 80 metrów. Jak wyjaśnia Piotr Małkowski, dowódca plutonu Zakładowej Lotniskowej Straży Pożarnej w Gdańsku, Ziegler daje możliwość rzutu wody i proszku na około 80 metrów, podczas gdy w starych wozach proszek można było dostarczyć jedynie na 12 metrów.

Drugie działko, umieszczone na zderzaku pojazdu, ma wydajność 2200 litrów na minutę i może służyć zarówno do gaszenia pożaru, jak i do ochrony wozu. Działko to ma możliwość regulowania prądów wody, co pozwala na przykład na ustawienie rozproszonego "parasola ochronnego" przed promieniowaniem cieplnym, jak tłumaczy Mariusz Wenta. Do ochrony służą również tryskacze umieszczone na kabinie i pod podwoziem samochodu.

Za dostarczanie środków odpowiada nowoczesna autopompa o wydajności 10 tysięcy litrów na minutę, dysponująca własnym silnikiem o mocy 480 koni mechanicznych. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że podczas jazdy z pełną prędkością nie trzeba tracić mocy 1000-konnego silnika jezdnego na autopompę. Dzięki temu pojazd ma świetne osiągi i jednocześnie jest w stanie pozbyć się 12 tysięcy litrów w ciągu minuty i dziesięciu sekund, co dowódca załogi Zieglera porównuje do wodospadu.

Szybkość reakcji i zaawansowane sterowanie

Ziegler rozpędza się do "setki" (100 km/h) w 25 sekund. Posiada automatyczną skrzynię biegów i napęd na cztery osie, dzięki czemu, jak mówi kierowca Michał Kuberna, "prowadzi się ładnie i płynnie", a jego prędkość maksymalna wynosi 136 km/h. Zgodnie z obowiązującymi normami, strażacy mają trzy minuty na dojechanie do lotniskowego pasa i rozpoczęcie akcji od momentu ogłoszenia alarmu. Jednak dzięki utrzymywaniu formy i możliwościom pojazdu, osiągają ten czas znacznie szybciej. Czas reakcji jest badany co najmniej raz w miesiącu. Jak wylicza Piotr Małkowski, od momentu ogłoszenia alarmu dojeżdżają Zieglerem do progu pasa w granicach od minuty i 50 sekund do dwóch minut.

Załoga wozu może gasić pożar nie ruszając się z kabiny. Dowódca za pomocą dwóch joysticków steruje wysięgnikiem i głównym działkiem, a kierowca działkiem zderzakowym. Wszystkie parametry, takie jak ciśnienie autopompy czy ilość środków gaśniczych, wyświetlane są na ekranie komputera. Strażacy mogą również korzystać z obrazu zapewnianego przez kamerę zamontowaną na wysięgniku, która obejmuje także kamerę termowizyjną i lancę gaśniczą. Dzięki nim strażacy mogą zlokalizować źródło pożaru, przebić się przez kadłub samolotu i gasić płonące wnętrze. Taki scenariusz byłby jednak możliwy wyłącznie w sytuacji, gdy na pokładzie nie ma ani jednej osoby, ze względu na niebezpieczne połączenie bardzo wysokiej temperatury i szybko odparowującej wody dla ludzi.

Załoga Zieglera dysponuje także liniami szybkiego natarcia z wężami o długości około 50 i 80 m, hydraulicznymi rozpierakami, nożycami do cięcia blach i sprzętem do udzielania pierwszej pomocy. W razie potrzeby dowódca i ratownik, wyposażeni w aparaty powietrzne i linię szybkiego natarcia, ruszają do wnętrza samolotu w celu przeszukania i sprawdzenia obecności osób. Jak zaznacza młodszy ratownik Maciej Smolarek, do środka zawsze wchodzi zastęp, czyli dwóch strażaków, gdzie drugi ubezpiecza pierwszego. Na szczęście, jak dodaje Piotr Małkowski, na lotnisku w Gdańsku od wielu lat nie było żadnego poważnego zdarzenia lotniczego. Ziegler i dwa pozostałe ciężkie wozy strażackie służą więc na co dzień jako zabezpieczenie, na przykład podczas tankowania samolotów.

Kokpit lotniskowego wozu strażackiego z joystickami i ekranami

Krytyczne sekundy: Rekonstrukcja wypadku samolotu z wozem strażackim na lotnisku LaGuardia

W niedzielę 22 marca, przed północą lokalnego czasu, samolot Bombardier CRJ-900 lecący z Montrealu do Nowego Jorku, schodząc do lądowania, zderzył się z wozem strażackim Port Authority, znajdującym się na pasie startowym. Na pokładzie było 76 osób, w tym pasażerowie i członkowie załogi. W katastrofie zginęło dwóch pilotów, a 41 osób zostało przewiezionych do szpitali. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) ujawniła ostatnie chwile przed wypadkiem, rzucając światło na wstrząsającą chronologię wydarzeń.

Na nieco ponad trzy minuty przed lądowaniem, kontroler zbliżania polecił załodze nawiązać kontakt z wieżą kontroli lotów na lotnisku LaGuardia. Chwilę później samolot rozpoczął standardową procedurę podejścia: załoga wypuściła podwozie, ustawiła klapy i uzyskała zgodę na lądowanie na pasie startowym 4 jako druga w kolejce.

Na minutę i trzy sekundy przed zdarzeniem pojazd lotniskowy próbował nawiązać łączność radiową z wieżą, jednak jego transmisja została zakłócona przez inną, niezidentyfikowaną komunikację. Kilka sekund później załoga samolotu potwierdziła, że maszyna znajduje się na wysokości 500 stóp nad ziemią i jest na stabilnym podejściu.

Kluczowe 20 sekund i następujące po nich zdarzenia:

  • Na 40 sekund przed zdarzeniem kontrolerzy z wieży LGA zwrócili się z pytaniem, który z pojazdów powinien przejechać przez pas startowy.
  • Na 28 sekund przed zdarzeniem kierowca ciężarówki 1 nawiązał łączność radiową z wieżą.
  • Dwie sekundy później kontroler potwierdził odbiór komunikatu.
  • W 25. sekundzie pojazd poprosił o zgodę na przekroczenie pasa startowego 4.
  • Na 20 sekund przed zdarzeniem wieża wyraziła zgodę na przejazd ciężarówki i towarzyszącego jej pojazdu.
  • Na 19 sekund przed zdarzeniem rozległ się sygnał systemu ostrzegania o bliskości ziemi "100", informujący, że samolot znajduje się zaledwie 100 stóp nad ziemią.
  • Chwilę później, na 17 sekund przed zdarzeniem, kierowca ciężarówki potwierdził otrzymanie zgody na wjazd na pas.
  • Na 14 sekund przed końcem nagrania rozległo się elektroniczne ostrzeżenie "50", a chwilę później kolejne komunikaty: "30", "20" i "10". W tym samym czasie wieża nakazała załodze lotu Frontier Airlines utrzymanie pozycji.
  • Na 9 sekund przed wypadkiem wydano polecenie zatrzymania ciężarówki nr 1.
  • Sekundę później słychać dźwięk odpowiadający kontaktowi podwozia samolotu z pasem startowym.
  • Dwie sekundy później doszło do przekazania sterowania między pilotami.
  • Na 4 sekundy przed końcem nagrania wieża ponownie nakazała ciężarówce nr 1 zatrzymanie się.

Nagranie kończy się w tym momencie. Wóz strażacki, który brał udział w wypadku, nie był wyposażony w urządzenie umożliwiające śledzenie jego ruchu po pasie startowym. Nie jest też jasne, czy kierowca w ogóle usłyszał prośby wieży kontroli lotów o zatrzymanie się, jak poinformowali urzędnicy NTSB. Nie wiadomo także, który z kontrolerów odpowiadał za ruch na lotnisku. Dopiero po upływie 11 sekund od wydania zgody na wjazd, kontrolerzy zorientowali się, że może dojść do tragedii. W wyniku wypadku zginęło dwóch pilotów samolotu, rannych zostało około 40 osób (w tym pasażerowie i strażacy). Lotnisko zostało całkowicie zamknięte na wiele godzin.

KATASTROFA W NOWYM JORKU! Samolot uderzył w wóz strażacki na LaGuardia!

tags: #woz #strazacki #w #czasie #20 #s