Tragiczny wypadek pod Sulechowem: zginął strażak-ratownik Grzegorz Wesołowski

Wielka tragedia wydarzyła się w środę, 9 maja, na trasie Sulechów-Kije, gdzie w wyniku wypadku karetki pogotowia ratunkowego zginął Grzegorz Wesołowski, 37-letni strażak zawodowy i jednocześnie ratownik medyczny. Jego śmierć wywołała głęboki smutek w lokalnej społeczności oraz środowisku służb ratunkowych.

Zdjęcie rozbitej karetki pogotowia po wypadku pod Sulechowem

Okoliczności tragicznego zdarzenia

Przebieg wypadku

Do wypadku doszło około godziny 7:00 rano. Rozpędzona karetka pogotowia ratunkowego jechała w kierunku Sulechowa. Z niewyjaśnionych jeszcze przyczyn kierowca karetki zjechał na przeciwległy pas ruchu, a następnie na pobocze, uderzając w drzewo.

Siła uderzenia w drzewo była ogromna. Karetka została kompletnie rozbita, przewróciła się na bok i miała zmiażdżony przód. Na miejsce natychmiast dojechały służby ratunkowe.

Poszkodowani w wypadku

Niestety, w wypadku zginęła jedna osoba - Grzegorz Wesołowski. Ranny kierowca karetki, będący strażakiem ochotnikiem, został zabrany do szpitala śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego. Lekarz z karetki wyszedł z pojazdu o własnych siłach i nie doznał poważniejszych obrażeń.

Śledztwo w sprawie przyczyn wypadku

Śledztwo w sprawie przyczyn wypadku cały czas trwa i jest prowadzone przez świebodzińską prokuraturę rejonową. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci z zielonogórskiej drogówki oraz prokurator, starając się wyjaśnić dokładny przebieg i okoliczności tragedii. Droga w miejscu wypadku była zablokowana.

Prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej, poinformował, że w śledztwie nie pojawia się wątek zaśnięcia kierowcy karetki. Prokuratura czeka jeszcze na wyniki analizy krwi kierującego karetką, która jest badana pod kątem obecności alkoholu oraz narkotyków. Dopiero po otrzymaniu tych wyników będą podejmowane kolejne decyzje w śledztwie.

Pożegnanie Grzegorza Wesołowskiego

Sylwetka strażaka i ratownika

W tragicznym wypadku zginął Grzegorz Wesołowski, strażak zawodowy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze. Miał 37 lat. Był świetnym strażakiem, członkiem grupy ratowników wysokościowych oraz grupy chemicznej. Jednocześnie działał jako ratownik medyczny i nie zapominał o działalności w Ochotniczej Straży Pożarnej w Jarogniewicach, gdzie był ochotnikiem. W kraju był znanym przewodnikiem psów tropiących, profesjonalnie zajmującym się ich szkoleniami. W OSP Jarogniewice szkolił psy do akcji poszukiwawczych. Grzegorz był zawsze uśmiechnięty i gotowy do pomocy. Jak wspominają koledzy, gdy tylko zachodziła potrzeba, nawet w czasie wolnym stawił się w jednostce czy ze swoim pieskiem na poszukiwaniach osób zaginionych, nigdy nie odmawiając pomocy. Pomagał ludziom nawet w swoim wolnym czasie.

Portret Grzegorza Wesołowskiego, strażaka i ratownika

Uroczystości pogrzebowe i wspomnienia

Pogrzeb Grzegorza Wesołowskiego odbył się 15 maja. Żegnały go tłumy ludzi - koledzy z jednostek pożarnych, harcerze, przyjaciele i bliscy. Koledzy z organizacji strażackich pożegnali go syrenami, a harcerze z Zielonogórskiego Obwodu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej słowami: „Czuwaj, druhu drużynowy”.

Poseł Jacek Kurzępa, który znał Grzegorza jeszcze z czasów harcerstwa, zwracał się do zmarłego: „Widzisz? Serce Twego psa pęka. Nasze serca również. Zebrali się tu twardzi ludzie, w różnych mundurach, którzy niejedno widzieli. Można by powiedzieć, że łzy mają na postronku, kontrolują emocje. Ale ten czas, w którym nas tutaj wszystkich zgromadziłeś, niech będzie również czasem prawa do tego, żeby móc popłakać. Jest powód. Prócz łkania naszych serc, mamy w sobie jeszcze jedną powinność. Niesienia Ciebie, Grzesiu, w naszej serdecznej pamięci. Jeśli współczesność potrzebuje bohaterów, to jesteś nim Ty.”

Grzegorz Buda z OSP Jarogniewice wspominał: „Podobno o zmarłych należy mówić dobrze albo wcale. Mało jest takich rzeczy, które my moglibyśmy powiedzieć źle o Grześku. Może jedynie to, że mało kto potrafił dorównać mu tempa.”

Mł. bryg. Ryszard Gura, rzecznik zielonogórskich strażaków, podkreślił, że to „wielka strata i smutek dla całego lubuskiego garnizonu straży pożarnej”.

Zmarły został pośmiertnie odznaczony przez ministra spraw wewnętrznych i administracji Złotą Odznaką Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej.

Uroczystości pogrzebowe Grzegorza Wesołowskiego z udziałem pocztów sztandarowych

Głos w sprawie bezpieczeństwa drogowego

Do tragicznego wydarzenia odniósł się także prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki. Skomentował, że „to bardzo trudne, kiedy umiera w wypadku ktoś, kto ryzykuje własnym życiem, żeby pomóc innym”. Prezydent Kubicki dodał również, że wypadku mogłoby nie być, gdyby nie gęsto posadzone przy drodze drzewa. Uważa, że „te drzewa sadzono, kiedy jeżdżono bryczką, a teraz poruszamy się samochodami i są to po prostu niebezpieczne miejsca”, wyrażając życzenie, aby „czasami chciał je wszystkie powycinać”.

Wypadek karetki pod Wadlewem - 1.08.2014

tags: #wypadek #pod #sulechowem #zginal #strazak