Katastrofa kolejowa w Pruszkowie 7 czerwca 1939 roku: szczegółowe omówienie

Tuż przed II wojną światową, w dniu 7 czerwca 1939 roku, w okolicach Pruszkowa doszło do tragicznego wypadku kolejowego, który znacząco wpłynął na ruch kolejowy i wymagał szeroko zakrojonej akcji ratunkowej. Wydarzenie to miało miejsce w kontekście pożaru, który wybuchł na dworcu w Pruszkowie dzień wcześniej, 6 czerwca 1939 roku, około godziny 6:00. Ogień pojawił się pod stropem poddasza hali odjazdowej dworca i szybko przerodził się w duży pożar, co skutkowało czasowym wyłączeniem linii średnicowej między Warszawą Zachodnią a Warszawą Wschodnią.

zdjęcie historyczne dworca kolejowego w Pruszkowie lub mapka okolicy z zaznaczoną linią kolejową

Międzynarodowy ekspres i zaniechania przed katastrofą

Następnego dnia po pożarze, do stolicy wyruszył międzynarodowy ekspres nr 204, relacji Katowice - Warszawa Główna - Warszawa Wschodnia, składający się z wagonów z Pragi, Rzymu, Wiednia i Katowic. Pociągiem tym, składającym się z polskiego parowozu serii Pt 31 (prawdopodobnie o numerze 60) z Parowozowni Piotrków, kierowała drużyna PKP. Kluczowe dla przebiegu zdarzeń okazały się zaniedbania w komunikacji między stacjami.

W Koluszkach, ostatniej stacji planowanego postoju przed Pruszkowem, drużyna pociągowa nie otrzymała od personelu służby ruchu na stacji w Pruszkowie informacji o zmianie stacji docelowej ani o konieczności przejazdu nowym torem przebiegowym bocznym, zamiast głównym. Ta kumulacja drobnych zaniechań doprowadziła do katastrofy.

Przebieg katastrofy

W środę, 7 czerwca 1939 roku, o godzinie 12:07, w pobliżu nowej nastawni (budynku sygnałowego), około 300 metrów przed stacją PKP w Pruszkowie, w kierunku Brwinowa, doszło do katastrofy. Miejsce to znajduje się około 17 kilometrów od zniszczonego Dworca Głównego. Obecnie nastawnia już nie istnieje, a miejsce katastrofy można zlokalizować na wysokości Centrum Handlowego Nowa Stacja przy ul. H. Sienkiewicza 19.

Dyżurny ruchu w Pruszkowie skierował skład na tor III, biegnący w stronę Gołąbek i Dworca Gdańskiego. Maszynista wjechał na rozjazd krzyżowy z prędkością bliską rozkładowej dla kierunku prostego, która wynosiła 90 km/godz. Niestety, na skrzyżowaniu dozwolona prędkość wynosiła zaledwie 40 km/godz.

W wyniku nagłej zmiany kierunku ruchu, ponadstutonowa lokomotywa, maksymalnie rozpędzona, wykoleiła się i przewróciła po pokonaniu około 100 metrów. Na leżący parowóz runęły wagony, a część z nich, w tym wagony czeskie wykonane z drewna, uległa roztrzaskaniu. Tender oderwał się od parowozu, wagon pocztowy wypadł z szyn, a wagon bagażowy roztrzaskał się.

schematyczna ilustracja przedstawiająca moment wykolejenia lokomotywy i przewracania się wagonów na rozjeździe

Akcja ratunkowa i pomoc medyczna

Natychmiast po katastrofie rozpoczęła się akcja ratunkowa, podjęta przez dwóch uczestników zdarzenia, którzy nie odnieśli poważniejszych obrażeń: kpt. Zygmunta Puchalika, jadącego z Częstochowy, oraz Kazimierza Śląskiego, maszynistę motorowego z Warszawy. Kpt. Puchalik bezzwłocznie udał się do dyżurnego ruchu na stacji w Pruszkowie, domagając się wyłączenia prądu. Nad torem biegła bowiem sieć wysokiego napięcia, którą zerwała wykolejona lokomotywa, a spadające druty stanowiły dodatkowe zagrożenie dla wagonów.

Ruch pociągów został natychmiast zatrzymany, a wysokie napięcie odłączone. Niemal natychmiast na miejsce zdarzenia przybyli z pomocą strażacy ochotnicy oraz pracownicy z Wytwórni Stowarzyszenia Mechaników. Kilka minut później dotarli strażacy ochotnicy z Fabryki Ołówków „St. Majewski i S-ka”. Dołączyli również strażacy z kolejowej straży pożarnej z Warsztatów Głównych z Pruszkowa-Żbikowa, w tym Czesław Jakubowski. Wszystkie lokalne fabryki wysłały z pomocą ciężarówki, auta do przewozu narzędzi i transportu poszkodowanych.

Na miejscu zdarzenia pojawił się nadkomisarz Jan Iwańczyk wraz z patrolami policji, aby utrzymać porządek i zabezpieczyć teren. W ciągu godziny ratownikom udało się wydostać ciała zabitych i rannych ze zniszczonych i zaklinowanych wagonów.

Pierwszej pomocy poszkodowanym na miejscu udzielał lekarz z komisji poborowej, kpt. Rüdiger (Rydygier). Szybko przybyli również inni lekarze: dr E. Steffen senior, dr Łabędzki i dr Ryniewicz. Z Tworek dotarła kolumna sanitarna PCK z noszami, środkami opatrunkowymi i znieczulającymi. Na miejsce przybył także zastępca lekarza powiatowego dr Pęziński oraz inżynier.

zdjęcie przedstawiające akcję ratunkową na miejscu katastrofy z udziałem strażaków, policji i personelu medycznego

Ofiary i poszkodowani

W wyniku katastrofy kolejowej zginęło sześć osób na miejscu. Wśród ofiar znaleźli się: pracownik stacji kolejowej w Piotrkowie, Dobiesław Skibniewski, czwórka pasażerów - w tym członek rodziny przemysłowców Adolf Steinhagen z 12-letnim synem Krzysztofem (znajdujący się w wagonie restauracyjnym), dr Stefan Krynicki z Katowic, 40-letnia kobieta o nieznanym nazwisku, a także mężczyzna z obsługi kolejowej, prawdopodobnie pomocnik maszynisty, również o nieustalonym wówczas nazwisku.

Na miejscu ksiądz kanonik Franciszek Dyżewski udzielił umierającym absolucji. Obecni byli również ks. Wacław Her z parafii pruszkowskiej. Do szpitala pruszkowskiego, dokąd przewożono rannych, udał się ksiądz wikariusz ze Żbikowa.

Po godzinie 13:00 na miejsce zdarzenia przybył minister komunikacji płk Urlych z podsekretarzem sztabu inż. Po tym wydarzeniu wszyscy ciężko ranni trafiali pod opiekę lekarzy i członków PCK, a następnie byli transportowani do szpitala powiatowego, gdzie zajmowali się nimi dr Izabela Wolframówna i dr Jachno z pomocą innych lekarzy.

Do szpitala pruszkowskiego dorożką przywieziono maszynistę. Był w agonii, cierpiąc z powodu rozległych poparzeń od paleniska lokomotywy. Lekarka nie była w stanie mu pomóc, podobnie jak wielu innym ciężko rannym. Ciała zmarłych złożono w szpitalnej kostnicy. Lżej poszkodowanym udzielono pomocy na miejscu.

Ze stolicy do osób w stanie ciężkim przysłano karetki pogotowia miejskiego, PCK i pogotowia prywatnego, które przewiozły rannych do Wojskowego Instytutu Chirurgii Urazowej przy ul. 6 Sierpnia 37 (obecnie ul. gen. Orlicz-Dreszera 7 w Warszawie). Łącznie rannych zostało 27 osób, w tym 11 lekko.

Dwie kolejne osoby zmarły w pruszkowskim szpitalu powiatowym: po kilku godzinach ciężko ranna Maria Kilówna z Radomska, a dzień po niej - maszynista pociągu. Stan trzech innych osób prasa opisała jako beznadziejny; później dwóch z nich wymieniono z nazwiska jako zmarłych. W stolicy zmarli również palacz Władysław Hygielski i konduktor bagażowy Edmund Stawowski.

Podjęcie szybkiej akcji ratowniczej przez liczne zastępy strażaków i robotników oraz natychmiastowe udzielenie pomocy medycznej przez zespoły sanitarne PCK i personel szpitala pruszkowskiego znacząco ograniczyło liczbę ofiar śmiertelnych i ciężko rannych przed 1 września 1939 roku.

Tajemnice Katastrofy pod Długołęką z 1977

tags: #dpd #proszkow #pozar