Lew Borys: Ostatni przedstawiciel w Polsce
Lew Borys był ozdobą ZOO Farmy w Łącznej koło Mieroszowa, niestety przegrał walkę z chorobą nowotworową. Przodkowie Borysa - lwa berberyjskiego - zamieszkiwali północne rejony Afryki i były wykorzystywane między innymi do walk z gladiatorami w rzymskim Koloseum.
Lew Borys przyszedł na świat w ogrodzie zoologicznym w Belfaście, skąd trafił do zoo w czeskim Ołomuńcu, a stamtąd do Łącznej w gminie Mieroszów w powiecie wałbrzyskim. ZOO Farma Łączna była wówczas jedynym ogrodem zoologicznym w Polsce, który posiadał lwa berberyjskiego - gatunek zagrożony wyginięciem. Od lat 60. XX wieku gatunek ten z powodu działalności człowieka nie żyje już na wolności.
Mimo że przodkowie Borysa żyli w gorącej Afryce, on sam nie był piecuchem i nawet w mroźne dni lubił wylegiwać się na śniegu. Niestety Borysa nie ma już w Łącznej; król zwierząt przegrał walkę z chorobą nowotworową. W miejsce lwa Borysa właściciele ZOO Farmy sprowadzili do Łącznej dwa tygrysy.

Kamienne lwy: Ślady przeszłości w kamieniołomach i Gliwicach
Lwy z kamieniołomów w Górnej Straconce
W Górnej Straconce istnieją kamieniołomy, które eksploatowane były w latach 1875-1975. W okresie I wojny światowej, kiedy kamień stał się cennym surowcem dla potrzeb wojska, nastąpił znaczny ich rozwój. Z uwagi na dużą liczbę zamówień, do pracy w kamieniołomach kierowani byli internowani do Straconki jeńcy wojenni, głównie Rosjanie i Włosi. Wielu z nich w cywilu zajmowało się obróbką kamienia. Ich przełożonym był inżynier i zarazem artysta - rzeźbiarz, major Eliso Goni.
Jeńcy łamali kamień na drogi i budowle, wykuwali rzeźbione ozdoby budynków oraz pomniki nagrobkowe dla cmentarzy wojennych w Austrii. W 1917 roku przyjęto zamówienie dla jednego z największych cmentarzy wojskowych, znajdującego się w Kraśniku. Rzeźbienie rozpoczęto od wykucia ze skalnego bloku pierwszej głowy, jednak z uwagi na zakończenie działań wojennych i odzyskanie niepodległości przez Polskę, dalszych prac zaprzestano, pozostawiając głowę w kamieniołomie.
Inny z przekazów głosi, że z bloków skalnych wykuto cztery postacie lwów, ale jedna z głów nie pasowała do tułowia. Według kolejnej wersji wydarzeń, cztery lwy wykuto w częściach, ale do transportu zapomniano załadować jedną z głów. Która z tych historii jest najbliższa prawdy, nikt nie wie. Faktem jest, że kamienna pamiątka po włoskich kamieniarzach stanęła na zboczu, nieopodal wysypiska odpadów kamiennych w górnym kamieniołomie.

Lew śpiący w Gliwicach
Lew śpiący (niem. Löwendenkmal) - pomnik pamięci ofiar wojen napoleońskich w Gliwicach, odsłonięty w 1849, rozebrany po 1945 roku. Odlew lwa był do 1945 roku częścią tegoż pomnika, który stał w parku Miejskim, dzisiejszym parku Chopina. Nie wiadomo, czy oryginał się zachował.
Śpiący lew był prezentem pruskiego króla Fryderyka Wilhelma IV dla miasta. W październiku 1845 roku król pruski odwiedził Gliwice z okazji otwarcia linii kolejowej do Katowic. W Królewsko-Pruskiej Odlewni Żelaza zwrócił on uwagę na nowo odlaną figurę Lwa śpiącego, autorstwa Theodora Erdmanna Kalidego. Władca podjął decyzję o umiejscowieniu lwa na miejscowym cmentarzu wojskowym, na którym pochowanych zostało 65 pruskich żołnierzy zmarłych w gliwickim szpitalu polowym w wyniku ran odniesionych podczas walk pod Budziszynem w 1813 roku.
Pomnik, mający upamiętniać ofiary wojen napoleońskich oraz symbolizować pokój, który nastał po ich zakończeniu, został odsłonięty 15 października 1849 roku na cmentarzu wojskowym leżącym w pobliżu dworca kolejowego, w pobliżu obecnej ul. Na Piasku, przy nieistniejącej już Löwenstraße ('ulica Lwia'), która zapożyczyła swą nazwę właśnie od pomnika. Ta część Szobiszowic Miejskich, przyłączona później do miasta, nosiła nazwę Colonie Neudorf (kolonia Nowa Wieś). Dawny teren cmentarza wojskowego to dzisiejsze podwórza budynków między wschodnią pierzeją ul. Na Piasku a północną częścią pl. Piastów.
W 1890 roku cmentarz został zlikwidowany ze względu na budowę domów mieszkalnych - 19 października pomnik oraz ekshumowane szczątki żołnierzy (złożone do dwóch trumien) przeniesiono na Promenadę, czyli późniejszego Parku Miejskiego (dzisiejszego Parku im. Powstańców Śląskich). W 1945 roku, w ramach polonizacji (odniemczania) byłych terenów niemieckich, usunięto inskrypcje z cokołu pomnika. Później rozebrany został cały pomnik, a figurę lwa zmagazynowano na terenie Zarządu Zieleni Miejskiej. Na łamach „Nowin Gliwickich” z 1963 roku ukazała się wzmianka na temat lwa. Potem ślad się urywa.
Na wiosnę 2011 roku na skwerze Valenciennes, w sąsiedztwie dawnego hotelu „Haus Oberschlesien”, a dzisiejszego magistratu, postawiono kamienny cokół z leżącą na nim kopią dawnego lwa, którą odlano w 2009 roku w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych. Cokół, na którym umieszczono odlew lwa, miał wymiary 60 × 30 stóp. Na szerszej stronie cokołu znajdowała się inskrypcja: Dem Andenken / Preussens tapferen Sohne, welche in den Jahren 1813/14 in dem Feldlazarett zu Gleiwitz / an ihren in der Schlacht bei Gross-Gorschen und Bautzen / erhaltenen Wunden starben, und hier, fern vom Schauplatz / ihres heldenmiitigen Kampfes für Unabhangigkeit und Recht / diese geheiligte Ruhestatte fanden / Gleiwitz, den 15. Oktober 1849.

Lwy w kulturze i mediach
Ucieczka lwa we Włoszech
W sobotę wieczorem lew spacerował ulicami miasteczka Ladispoli, położonego pod Rzymem. Zwierzę uciekło z cyrku. Lokalne władze zaleciły mieszkańcom pozostanie w domach. W obławie na wielkiego kota brało udział wiele służb, w tym policyjny śmigłowiec.
W sobotę wieczorem włoskie media podały informację o lwie, który uciekł z cyrku. Lokalne władze zaapelowały do mieszkańców, żeby nie opuszczali swoich domów. Poszukiwania były utrudnione ze względu na wieczorną porę. Strażacy wspierali poszukujących reflektorami, którymi rozświetlali przeczesywany teren. Zwierzę udało się namierzyć dzięki policyjnemu śmigłowcowi.
Lew błąka się po włoskim miasteczku po ucieczce z cyrku
Gry komputerowe i bezpieczeństwo dzieci
Każdy rodzic chce, aby czas spędzony przez jego dziecko przy komputerze był dobrze wykorzystany, a multimedialna zabawa - mądra i bezpieczna. Kupienie idealnej gry dla dziecka może okazać się niełatwe. Odpowiedni przedział wiekowy gwarantuje, że gra będzie dla dziecka bezpieczna, a także nie za trudna ani nie za łatwa.
Najpoważniejszym błędem jest ignorowanie tego kryterium i pozwalanie na to, by dziecko grało w gry dla dorosłych, które mogą zawierać elementy przemocy i wulgarnego języka, a także uzależniać. W orientacji pomagają tu ikonki PEGI, które nie tyle wskazują minimalny wiek gracza, ile pokazują, czy gra nie zawiera treści niepożądanych.
Gry komputerowe dla dzieci często są mocno zorientowane na płeć. Istnieje szereg gier przeznaczonych dla dziewczynek, jak seria Barbie czy Bratz, oraz gier typowych dla chłopców: Lego Batman, Bob Budowniczy. Kolejnym istotnym kryterium jest tematyka gier. Zanim zdecydujemy się na którąś, warto się zastanowić, jakie zainteresowania ma nasze dziecko.
Ponieważ na rynku jest wiele tematycznych gier dla dzieci, dużą podpowiedzią może być to, że maluch interesuje się zwierzętami, kosmosem, ekologią czy modą. Dobrze też wiedzieć, czy dziecko woli gry przygodowe, zręcznościowe czy logiczne. A może lubi się uczyć i warto mu kupić grę edukacyjną?
Jeśli już mniej więcej wiemy, jaki rodzaj gier jest odpowiedni dla naszego malucha, a nadal nie możemy się zdecydować na konkretny tytuł, można wybrać grę z ulubionym bohaterem dziecka. W sklepach znajdziemy szereg gier z postaciami z dobranocek, filmów i książek. Warto sprawdzić, czy kupowana gra jest w polskiej wersji językowej, czy w oryginalnej, z napisami. Programy z oznaczeniem PL - POLSKA WERSJA JĘZYKOWA są w pełni zdubbingowane. W grach przeznaczonych dla trochę starszych dzieci (od 12 lat) mogą pojawiać się napisy.
Na koniec dobrze jest zerknąć na informacje o parametrach technicznych gry, czyli sprawdzić, czy program będzie działał na naszym komputerze. Na sklepowych półkach pojawia się coraz więcej nowoczesnych gier, z piękną grafiką, które wymagają nowego procesora i zaawansowanej karty graficznej. Warto przed ich zakupem sprawdzić, czy nasz komputer spełnia minimalne wymagania gry, aby w domu się nie rozczarować.
