W grudniu 2017 roku doszło do poważnego incydentu w Sycowie, gdzie podpalone zostało biuro poselskie Beaty Kempy, ówczesnej szefowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Sprawca, 40-letni Sebastian K., został zatrzymany, a jego działania i dalsze postępowanie sądowe wywołały szerokie dyskusje.
Przebieg Zdarzenia i Wszczęcie Śledztwa
Do podpalenia biura poselskiego minister Beaty Kempy w Sycowie, jej rodzinnym mieście, doszło w nocy z 11 na 12 grudnia 2017 roku. Precyzyjnie, zdarzenie miało miejsce 12 grudnia o godzinie 01:47 na ulicy Ks. Rudy w Sycowie, na Dolnym Śląsku. Nieznany wówczas sprawca wybił metalowymi przedmiotami w kształcie walca szybę w drzwiach wejściowych do lokalu, a następnie wrzucił do środka pojemnik z łatwopalną cieczą, co doprowadziło do pożaru.

Dzięki szybkiej akcji gaśniczej podjętej przez funkcjonariuszy Policji i Straży Pożarnej, do rozprzestrzenienia się ognia nie doszło. Na szczęście, w wyniku ataku nikt nie ucierpiał fizycznie, jednak w budynku mieszkało wtedy wiele rodzin. W zdarzeniu zostało poszkodowanych 15 osób, w tym 6 dzieci, które przeżyły traumę. Straty materialne oszacowano na około 7 tysięcy złotych.
Oprócz podpalenia, na elewacji budynku sprawca zostawił napis o treści: "H-7102 21.21. CALIFOR UBER ALES NIE". Wszystko wskazuje na to, że jest to nawiązanie do utworu "California Uber Alles" amerykańskiej kapeli punkowej Dead Kennedys z lat 70. Pierwsze wnioski prokuratury regionalnej we Wrocławiu wskazywały na umyślne działanie sprawcy.
Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 12 grudnia 2017 roku przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Wykonanie szeregu czynności procesowych powierzono funkcjonariuszom Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Zatrzymanie i Zarzuty wobec Sebastiana K.
W czwartek, 14 grudnia 2017 roku, w godzinach popołudniowych, dolnośląscy policjanci zatrzymali 40-letniego mężczyznę, podejrzewanego o podpalenie. Okazał się nim Sebastian K., mieszkaniec powiatu oleśnickiego. Zatrzymany mężczyzna miał podczas ujęcia wykrzykiwać: „nienawidzę PiS-u!”.
Po doprowadzeniu do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, Sebastianowi K. ogłoszono zarzuty. Przyznał się do winy. Pierwszy zarzut dotyczył usiłowania sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, a także mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru lokalu biura poselskiego. Prokuratura ustaliła, że działanie podejrzanego miało charakter terrorystyczny, a sam zarzut postawiono z art. 13 par. 1 kodeksu karnego w związku z art. 163 par. Kodeksu Karnego, za co grozi do 20 lat więzienia.
Dodatkowo, podczas przeszukania u Sebastiana K. znaleziono 62,1 grama netto ziela konopi innych niż włókniste. W związku z tym, prokurator przedstawił mu także drugi zarzut - wytwarzania i produkcji znacznych ilości środków odurzających. Do tych zarzutów Sebastian K. również się przyznał.
Motywy Sprawcy
Podczas przesłuchania Sebastian K. szczegółowo opisał swoje motywy. Oświadczył, że chciał „wpłynąć na rząd, parlament i prezydenta”, by był to dla nich sygnał do wycofania się z proponowanych zmian ustawodawczych. Wyznał, że gdyby nie sytuacja polityczna w kraju, która mu się nie podobała, nie dopuściłby się tego czynu. Jego celem było upokorzenie Beaty Kempy i partii rządzącej.
Zeznał również, że choć nie znał szczegółów ustaw, opierał się na opinii ekspertów, takich jak Borys Budka, oraz polityków PSL i Nowoczesnej. Śledził medialne doniesienia w telewizjach TVN i Polsat. Przyznał, że nie mógł się powstrzymać od podpalenia, mimo świadomości, że mogło dojść do dużego pożaru i zagrożenia dla życia mieszkańców kamienicy.
W kontekście tego wydarzenia, Beata Kempa odniosła się do sprawy w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl, mówiąc: „Podejścia do spraw państwa nie zmienię i nikt nie jest mnie w stanie złamać”. Przyznała również, że jej dzieci niezwykle mocno przeżyły to wydarzenie.
Postępowanie Sądowe i Kontrowersje wokół Decyzji
15 grudnia 2017 roku prokurator skierował do Sądu Rejonowego Wrocław-Śródmieście wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Sebastiana K. Sąd przychylił się do wniosku. Jednakże, w czerwcu 2018 roku wrocławski sąd na wniosek prokuratury umorzył postępowanie karne wobec Sebastiana K. ze względu na niepoczytalność i w ramach środka zabezpieczającego umieścił go w zakładzie psychiatrycznym.
W lutym 2019 roku odbyło się kolejne posiedzenie przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu, dotyczące dalszego stosowania środka zabezpieczającego. Powołani przez sąd biegli - psychiatra i psycholog - stwierdzili, że stan zdrowia Sebastiana K. znacznie się polepszył i nie wymaga on dalszego leczenia w warunkach szpitalnych. Mężczyzna, który w 2017 roku podpalił drzwi biura poselskiego Beaty Kempy, został zwolniony z zakładu psychiatrycznego.
Prokurator uznał opinie biegłych za niepełne i złożył wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii nowego zespołu biegłych, jednak sąd tego nie uwzględnił. Uchylając środek zabezpieczający, sąd orzekł ponadto obowiązek terapii Sebastiana K. w poradni zdrowia psychicznego. Postanowienie sądu zaskarżył prokurator.
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, rozpatrujący zażalenie prokuratora, zmienił postanowienie, orzekając wobec podejrzanego dodatkowo obowiązkową terapię uzależnień w zakresie środków odurzających. Nie przychylił się jednak do krytycznej oceny pracy biegłych wskazanej przez prokuratora, uznając, że wnioski w opiniach biegłych trudno uznać za sprzeczne, skoro powstały one na różnym etapie leczenia sprawcy. W ocenie sądu, w czasie orzekania podejrzany znajdował się w stanie remisji choroby, która może utrzymywać się nawet przez wiele lat.
Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wniósł skargę nadzwyczajną do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Zarzucił w niej „oczywistą sprzeczność ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego”. Zdaniem Ziobry, sąd nie dokonał swobodnej, lecz dowolnej oceny dowodów i oparł się na niepełnej i sprzecznej z innymi ustaleniami opinii biegłych. Prokuratura Generalna podkreślała, że opinia biegłych sprzed decyzji o osadzeniu sprawcy w zakładzie psychiatrycznym bazowała na 8-tygodniowej wnikliwej obserwacji, natomiast opinia sprzed zwolnienia podejrzanego opierała się „przede wszystkim na gołosłownych deklaracjach podejrzanego, w oczywisty sposób zainteresowanego wydaniem korzystnej dla niego opinii lekarskiej”.
Zdaniem Ziobry, ta okoliczność przemawiała za powołaniem innego zespołu biegłych. Prokuratura podkreśliła również, że „sąd odwoławczy błędnie zaakcentował znaczenie rzekomej skruchy podejrzanego, pomijając ryzyko wystąpienia śmiertelnego zagrożenia dla niewinnych osób, które mógł on wywołać”. Ziobro w skardze zwrócił uwagę na poważny ciężar czynu zarzucanego Sebastianowi K. i krótki okres leczenia psychicznie chorego podejrzanego. Prokurator Generalny wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu i orzeczenie o uwzględnieniu zażalenia prokuratora, z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności orzecznictwa sądów z zasadą demokratycznego państwa prawnego.
Kontekst Innych Ataków na Biura PiS
Podpalenie biura Beaty Kempy było częścią szerszego kontekstu ataków na biura poselskie związane z Prawem i Sprawiedliwością. Wcześniej wandale oblali farbą szybę warszawskiego biura posła PiS, Andrzeja Melaka. O podobnym incydencie w szczecińskim biurze PiS poinformował poseł Leszek Dobrzyński, gdzie ktoś namalował sprayem na drzwiach symbol Polski Walczącej. Prawie rok przed podpaleniem w Sycowie, w styczniu 2017 roku, ktoś oblał farbą drzwi biura poselskiego Joachima Brudzińskiego. W czyszczeniu pomógł wtedy Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej. Sprawców tych wcześniejszych incydentów do tej pory nie udało się namierzyć.
tags: #podpalenie #biura #beaty