W piątek, 5 września, w Gdańsku-Wrzeszczu doszło do tragicznego pożaru kamienicy przy al. Hallera 118, w którym zginął 60-letni mężczyzna. Ogień strawił poddasze oraz znaczną część dachu budynku, a około 40 osób musiało opuścić swoje mieszkania. Okoliczności zdarzenia budzą wiele pytań, zwłaszcza w kontekście planowanej eksmisji ofiary pożaru i wcześniejszych skarg mieszkańców.
Przebieg zdarzeń i akcja ratunkowa
Około godziny 4:42 w piątek, 5 września, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze mieszkania na poddaszu kamienicy przy al. Hallera 118 w Dolnym Wrzeszczu. Jak relacjonował bryg. Jacek Jakóbczyk, naczelnik Wydziału Planowania Operacyjnego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, strażacy po przybyciu na miejsce w ciągu kilku minut od zgłoszenia, zastali już mocno rozwinięty pożar mieszkania na ostatniej kondygnacji. Ogień wychodził już wówczas na dach. Z budynku samodzielnie ewakuowało się około 40 mieszkańców, dla których podstawiono autobus.
W trakcie akcji ratowniczej z płonącego mieszkania wyniesiono nieprzytomnego 60-latka. Pomimo natychmiastowej reanimacji, ratownicy medyczni stwierdzili brak czynności życiowych i mężczyzna zmarł. Akcja gaśnicza trwała łącznie pięć godzin, a o godzinie 5:50 pożar został zlokalizowany, a strażacy przystąpili do dogaszania.

Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru
Oficjalne przyczyny pożaru nie są jeszcze znane. Podczas prowadzonych oględzin na miejscu pożaru, biegły wstępnie stwierdził, że źródło ognia prawdopodobnie pochodziło z poddasza mieszkalnego, w którym przebywał zmarły 60-latek. Oficjalna opinia biegłego z zakresu pożarnictwa co do przyczyn pożaru będzie znana najprawdopodobniej za kilka dni. Bryg. Jacek Jakóbczyk zaznaczył, że w sytuacji, gdy pożar wydostaje się z mieszkania na dach, straż pożarna nie jest w stanie podać jego przypuszczalnej przyczyny. Potrzebna jest praca biegłych delegowanych przez policję, którzy badają ślady i stopień wypalenia już po zakończeniu działań gaśniczych.
Kontekst: historia lokatora i próby eksmisji
Zmarły 60-letni mężczyzna, który zginął w pożarze, miał być eksmitowany ze swojego mieszkania przy al. Hallera 118. Użytkownikiem lokalu gminnego był on na podstawie umowy najmu z 1997 roku. Umowa została wypowiedziana 31.12.2024 r. z powodu rażących zaniedbań w używaniu lokalu, powstania szkód oraz uporczywego wykraczania przeciwko porządkowi, czyniącego uciążliwym korzystanie z innych lokali.
Jak poinformowała Karolina Pacholska, dyrektor Gdańskich Nieruchomości, podjęto próbę pozasądowego rozwiązania sytuacji, w tym mediacji, ale nie przyniosło to skutku. Urzędnicy 5 czerwca skierowali do sądu powództwo o eksmisję. Dnia 22 sierpnia zapadł nieprawomocny wyrok nakazujący "opróżnienie lokalu" i zwrot do zasobów miasta. Dyrektorka podkreśliła, że zdobycie materiału dowodowego do uzyskania wyroku eksmisyjnego z tytułu rażącego naruszania porządku domowego trwało dwa lata, wymagało intensywnych działań i zebrania rzetelnych oraz obszernych dowodów. Gdańskie Nieruchomości otrzymywały zgłoszenia od mieszkańców i na żadne nie pozostawały obojętne, często wykonując pracę, którą powinien wykonać użytkownik lokalu.
W mieszkaniu, w którym wybuchł pożar, realizowano również działania porządkowe we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie (MOPR), w tym sprzątanie, dezynsekcję i wymianę podłogi. Dodatkowo dwukrotnie wykonano dezynsekcję lokalu (tj. w dniach 31.12.2024 r. i 26.06.2025 r.). Warto zaznaczyć, że użytkownik w większości przypadków nie wpuszczał administratorów Gdańskich Nieruchomości do lokalu, pomimo to przeprowadzano regularnie szereg kontroli lokalu, monitorując jego stan i nakazując jego poprawną eksploatację.
Perspektywa mieszkańców kamienicy: "alarmowaliśmy zarządcę"
Pozostali lokatorzy budynku, którzy skontaktowali się z redakcją, widzą sprawę nieco inaczej. Wyrazili rozgoryczenie z powodu braku działań ze strony miasta wobec lokatora. Sławomir Adamczyk, jeden z lokatorów uszkodzonej kamienicy, wylicza skargi:
- Rąbanie drewna nad sufitem w celu korzystania z niezabezpieczonego piecyka.
- Kradzież prądu do celów grzewczych.
- Nagromadzone śmieci powodujące zagrożenie epidemiologiczne.
- Notoryczne zalewanie mieszkań przez lokatora w stanie nietrzeźwym.
Mieszkańcy twierdzą, że alarmowali zarządcę, ale "odzew był właściwie żaden". Jedna z mieszkanek dodała: "Wcześniej tam było zagrożenie i my to zgłaszaliśmy wiele razy, dlatego, że tam było mnóstwo śmieci. (...) Miasto nie zareagowało". Miasto potwierdza, że skargi w sprawie uciążliwego mieszkańca trafiały na biurka urzędników i od grudnia 2024 roku były podejmowane różne działania, które zakończyły się procesem sądowym.
Zamienili życie Bożeny Wołowicz w koszmar, teraz problem ma kolejny ich sąsiad (UWAGA! TVN)
Reakcja władz miasta i wsparcie dla poszkodowanych
Władze miasta Gdańska szybko zareagowały na tragiczną sytuację. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz napisała na swoim profilu na Fb: "Z ogromnym smutkiem przyjęłam wiadomość o tragicznym pożarze (...). W wyniku zdarzenia zginęła jedna osoba, a wiele mieszkań zostało zniszczonych." Podziękowała policji i straży pożarnej za szybką reakcję i zapewniła, że poszkodowanym zapewniono natychmiastowe wsparcie - pomoc psychologiczną oraz opiekę Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Gdańsku.
Emilia Lodzińska, zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju przestrzennego i mieszkalnictwa, złożyła wyrazy współczucia rodzinie ofiary i podkreśliła sprawność działań służb. Dodała, że miasto oferuje wszystkim mieszkańcom budynku pomoc, także mieszkaniową, która, zgodnie z uchwałą Rady Miasta Gdańska, może być udzielona nawet na okres do roku. Apelowała, aby osoby potrzebujące zgłaszały się do Urzędu Miejskiego.
Agnieszka Chomiuk, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie (MOPR) w Gdańsku, poinformowała, że w kamienicy przy al. Hallera 118 mieszka 14 rodzin. Trzynaście z nich zabezpieczyło potrzeby mieszkaniowe we własnym zakresie, a jedna skorzystała z pomocy w punkcie chwilowego pobytu. Pracownicy MOPR byli na miejscu z mieszkańcami, rozmawiając, pytając o potrzeby i udzielając wsparcia. MOPR oferuje pomoc psychologiczną, rzeczową, materialną i finansową. Mieszkańcy mogą zgłaszać się całodobowo do Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UMG, Ośrodka Interwencji Kryzysowej przy ul. lub telefonicznie pod numerem 797 909 112 (a także pod 58 511 01 21). Do dyspozycji poszkodowanych mieszkańców jest także Centrum Pracy Socjalnej MOPR przy ul. Modrzewskiego 2.
Karolina Pacholska z Gdańskich Nieruchomości zaznaczyła, że w budynku przy al. Hallera 118 są trzy mieszkania należące do zasobu gminy - jeden lokal jest zamieszkały, drugi uległ spaleniu, a trzeci pozostaje niezasiedlony. W budynku przy al. Hallera 116 Gdańskie Nieruchomości administrują dwoma lokalami, oba są zasiedlone. Gdańskie Nieruchomości są w stałym kontakcie z zarządcą wspólnoty i swoimi lokatorami, oferując wsparcie i pomoc. Gmina miasta Gdańska posiada 27 proc. udziału we Wspólnocie Mieszkaniowej przy Hallera 118 i 11 proc. przy Hallera 116.
Stan budynku i dalsze kroki
W pożarze kamienicy przy ul. Hallera 118 w Gdańsku Wrzeszczu spaleniu uległo mieszkanie oraz około 300 mkw. dachu. Budynek został wyłączony z użytkowania decyzją powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Obecnie najważniejsze jest zabezpieczenie dachu przed deszczem, aby ochronić budynek przed skutkami pogody. Zarządca wynajął już firmę, która zajmie się tym zadaniem. Na tym etapie jest zbyt wcześnie, aby oszacować wysokość strat - zostaną one określone w dalszym postępowaniu.
